Najszybsze samochody świata - 2026 (z devil-cars.pl)
Jak szybkie mogą być współczesne supersamochody? Jeszcze kilkanaście lat temu przekroczenie 400 km/h wydawało się niemal niemożliwe. Dziś najpotężniejsze hipersamochody świata zbliżają się do bariery 500 km/h, choć tylko nieliczne naprawdę osiągnęły takie prędkości podczas rzeczywistych testów. W tym zestawieniu znajdziesz 10 najszybszych samochodów świata, które faktycznie osiągnęły ekstremalne prędkości podczas testów. Ranking opiera się na najwyższej udokumentowanej prędkości, jaką dany model faktycznie osiągnął podczas testów. Nie uwzględniamy deklaracji producentów ani symulacji aerodynamicznych.
1. Bugatti Chiron Super Sport 300+ – 490,48 km/h
Najszybszym samochodem świata w naszym rankingu zostaje Bugatti Chiron Super Sport 300+. To auto zdołało zrobić coś, co przez lata wydawało się niemal nierealne – przekroczyć barierę 300 mil na godzinę. Już sama nazwa modelu mówi wszystko.Test został przeprowadzony w sierpniu 2019 roku na niemieckim torze Volkswagen Ehra-Lessien. Ostateczna prędkość wyniosła 490,48 km/h, a za kierownicą siedział kierowca wyścigowy Andy Wallace. Wyobraź sobie, że przy tej prędkości samochód pokonywał aż 137 metrów w ciągu jednej sekundy. Bugatti osiągnęło tym modelem coś symbolicznego – jako pierwsze przebiło magiczną granicę 300 mph. Producent później dał jasno do zrozumienia, że cel został osiągnięty i marka nie musi już nikomu nic udowadniać w wyścigu o kolejne rekordy prędkości. Chiron Super Sport 300+ wyprodukowano tylko w 30 egzemplarzach, a pod maską tego potwora pracuje 8-litrowe W16 o mocy 1600 KM.
Warto jednak zaznaczyć, że wynik 490,48 km/h nie jest oficjalnym rekordem Guinnessa dla samochodów produkcyjnych. Próba została wykonana tylko w jednym kierunku i na specjalnie przygotowanym egzemplarzu testowym. Mimo to pozostaje to najwyższa prędkość osiągnięta przez samochód produkcyjny podczas testu.
2. SSC Tuatara – 474,8 km/h
SSC Tuatara od początku była projektowana jako samochód do bicia rekordów. I to widać. Nadwozie z włókna węglowego, bardzo niska masa, dopracowana aerodynamika i napęd, który brzmi jak przesada – a jednak istnieje naprawdę.
Pod maską pracuje podwójnie doładowany silnik V8, który przy paliwie E85 rozwija nawet 1750 KM. Podczas testów przeprowadzonych na zamkniętej drodze w Nevadzie Tuatara osiągnęła 474,8 km/h. Wokół tego modelu pojawiło się sporo kontrowersji związanych z wcześniejszymi próbami pomiaru prędkości, ale finalnie i tak nie da się uciec od jednego faktu: to jeden z najszybszych samochodów, jakie kiedykolwiek rozpędzono na drodze. Tuatara pokazuje też, jak cienka jest granica między inżynierskim arcydziełem a kompletnym szaleństwem.
3. Koenigsegg Agera RS – 457,9 km/h
Jeśli dla kogoś liczy się przede wszystkim rygor pomiaru i oficjalny rekord, to właśnie Koenigsegg Agera RS jest jednym z najważniejszych aut w całej tej historii. W 2017 roku na zamkniętej drodze w Nevadzie samochód osiągnął 457,9 km/h w jednym kierunku, a średnia z dwóch przejazdów wyniosła 447 km/h. To właśnie ten wynik dał mu rekord Guinnessa dla samochodu produkcyjnego.Agera RS była czymś więcej niż tylko szybkim Koenigseggiem. To był samochód zbudowany po to, by udowodnić, że mała szwedzka marka może pokonać gigantów. Auto było lekkie, piekielnie mocne i dopracowane aerodynamicznie do granic rozsądku. Dla wielu fanów motoryzacji to właśnie Agera RS jest najbardziej „uczciwym” rekordzistą nowoczesnej ery hipersamochodów.
4. Hennessey Venom GT – 435 km/h
Hennessey Venom GT to jeden z tych samochodów, które wyglądają, jakby powstały z szalonego pomysłu i ogromnej chęci udowodnienia czegoś całemu światu. Bazował na Lotusie Elise, ale po przeróbkach był już zupełnie inną bestią. Nie bez powodu wielu fanów nazywało go „Frankensteinem”.Pod maską pracował 7-litrowy silnik V8 z podwójnym turbodoładowaniem o mocy 1244 KM. Podczas testów na pasie startowym Kennedy Space Center samochód osiągnął 435 km/h. To wynik, którego nie da się zbyć wzruszeniem ramion. Venom GT był brutalny, lekki i bezczelnie szybki. Może nie zdobył oficjalnego rekordu Guinnessa, ale i tak na zawsze zapisał się w historii jako jeden z najbardziej ekstremalnych samochodów swojej epoki.
5. Bugatti Veyron Super Sport – 434 km/h
Zanim pojawił się Chiron, był Veyron. I to nie byle jaki, tylko Bugatti Veyron Super Sport – samochód, który przez wiele lat był synonimem absolutnego maksimum w świecie seryjnych osiągów. W 2010 roku ustanowił rekord Guinnessa ze średnią 431 km/h, a w jednym z przejazdów rozpędził się do ponad 434 km/h. To auto było czymś więcej niż supersamochodem. Było demonstracją siły inżynierii i pieniędzy, które koncern był w stanie wyłożyć na zbudowanie czegoś pozornie absurdalnego. Pod maską pracowało legendarne W16 o mocy 1200 KM, a cały samochód wyglądał tak, jakby został stworzony po to, by uciszyć wszystkich, którzy twierdzili, że pewnych granic nie da się już przesunąć. Veyron nie tylko przesunął granicę – on ją po prostu staranował.
6. Rimac Nevera – 412 km/h
Rimac Nevera to samochód, który udowodnił, że elektryki nie muszą być tylko szybkie spod świateł. Mogą też wejść do rozmowy o najszybszych autach świata. Ten chorwacki hipersamochód osiągnął 412 km/h i zrobił to w stylu, który trudno zignorować. Za napęd odpowiadają cztery silniki elektryczne o łącznej mocy 1914 KM. To liczby, które jeszcze niedawno brzmiały jak science fiction. Nevera jest nie tylko ekstremalnie szybka, ale też absurdalnie skuteczna przy przyspieszaniu – do 100 km/h rozpędza się w czasie krótszym niż wiele aut potrzebuje na mrugnięcie. Dla wielu fanów motoryzacji to właśnie ona jest symbolem momentu, w którym elektryczne hipersamochody przestały być ciekawostką, a zaczęły być realną konkurencją dla spalinowych potworów.
7. McLaren Speedtail – 403 km/h
McLaren Speedtail wygląda jak samochód z przyszłości i w sumie właśnie taki miał być. To duchowy następca McLarena F1, ale napisany już zupełnie nowym językiem – bardziej płynny, bardziej opływowy, bardziej nastawiony na maksymalne ograniczenie oporu powietrza. Ten model osiąga 403 km/h, a jego hybrydowy układ napędowy generuje ponad 1000 KM. Speedtail nie próbuje udawać torowego brutalnego potwora. To raczej hiperszybki pocisk do połykania ogromnych prędkości z elegancją, której nie da się pomylić z niczym innym. McLaren pokazał nim, że szybkość nie zawsze musi wyglądać agresywnie – czasem może wyglądać po prostu piekielnie gładko.
8. Koenigsegg CCX – około 394 km/h
Koenigsegg CCX był naturalnym rozwinięciem modelu CCR, ale pod wieloma względami stanowił już wejście marki na zupełnie inny poziom. Samochód zaprojektowano tak, by spełniał wymagania rynku amerykańskiego, ale przy okazji miał być jeszcze bardziej dopracowany aerodynamicznie i jeszcze skuteczniejszy przy bardzo wysokich prędkościach. Efekt? Około 394 km/h i miejsce w ścisłej czołówce najszybszych samochodów swoich czasów. Pod maską pracował silnik V8 o mocy ponad 800 KM, a całość zachowywała typowy dla Koenigsegga charakter – lekkość, surowość i skupienie na osiągach. CCX nie był może tak medialny jak późniejsza Agera RS, ale to właśnie on pomógł marce na dobre zadomowić się wśród największych graczy świata hipersamochodów.
9. McLaren F1 – około 391 km/h
McLaren F1 to samochód, o którym można mówić godzinami, bo w świecie motoryzacji ma status niemal świętości. Gdy w latach 90. osiągnął około 391 km/h, był czymś absolutnie kosmicznym. I co najlepsze – zrobił to bez turbosprężarek, bez hybryd i bez całej elektronicznej armii, którą mają dzisiejsze hipersamochody. Pod maską pracowało wolnossące V12 od BMW o mocy 627 KM, a cała filozofia auta opierała się na niskiej masie, genialnej aerodynamice i czystej inżynierii. McLaren F1 przez długie lata pozostawał punktem odniesienia dla wszystkich, którzy chcieli zbudować najszybsze auto świata. Nawet dziś ten wynik robi ogromne wrażenie, bo został osiągnięty przez samochód, który wyprzedzał swoją epokę o całe lata.
10. Koenigsegg CCR – 388 km/h
Koenigsegg CCR może dziś nie robi już takiego szumu jak najnowsze hipersamochody, ale w swoim czasie był prawdziwym przełomem. W 2005 roku podczas testów na torze Nardo we Włoszech osiągnął 388 km/h. To właśnie wtedy świat naprawdę zobaczył, że Koenigsegg nie jest egzotyczną ciekawostką, tylko marką, która przyjechała po rekordy. CCR napędzał 4,7-litrowy silnik V8 z kompresorem o mocy przekraczającej 800 KM. Auto było lekkie, brutalnie szybkie i stworzone z jednym celem - jechać szybciej niż konkurencja. To jeden z modeli, który pomógł marce Koenigsegg na dobre zaistnieć w świecie najszybszych samochodów świata.